Impressum

Witkacy na tle zmieszanym, czyli o "Listach do żony"


To już trzeci tom listów Witkacego do żony, który w swojej edycji udostępnia nam Janusz Degler. Ma rację mówiąc, że te listy zmieniają nasz obraz artysty i filozofa. Mówią o jego borykaniu się z niewygodą i niedostatkiem, o mieszkaniu w wynajętych pokojach, o opuszczaniu „regulaminowych” cen portretów do ćwierci lub więcej (...stargowała się na 60 – i uszy musiałem zatkać, bo gadała.) Listy sprowadzają nasze teorie, interpretacje i hipotezy na ziemię, każą zatrzymać się przy szczegółach życia, rzeczach nieistotnych ale koniecznych, jak zwykł wyrażać się Witkacy o treściach w sztuce. Z nich, a nie z idei obmyślonych „ponad życiem”, rodzą się sprawy istotne, z uczuciem metafizycznym i sztuką włącznie. Zapomina się o tym, że właśnie w poglądzie życiowym, w codziennym doświadczeniu i obserwacji siebie, widział Witkacy podstawę filozofii.
Nie znam głosu Witkacego. Czy jego energia zachowała się w listach? Grube tomy korespondencji, ojca do syna, męża do żony; i listy, które nie zachowały się - syna do ojca, i te od żony do męża. Jakiż z Ciebie przemiły człowiek, że tak często do mnie piszesz (Stanisław Witkiewicz do syna). Pisz detale – szalenie mnie wszystko obchodzi (Witkacy do żony) . Zostały monologi, wielka cisza między nimi, którą wypełniamy własną ciszą albo własnymi słowami.
Są różne okazje, w których objawia się dawna obecność i zajmuje miejsce w przestrzeni. Jak wtedy, kiedy Witkacy w liście z 23.7.1926 (tom drugi Listów) robi szkic swojego pokoju i wyjaśnia zasadę ruchomych stołów, stołu do golenia i stołu do pisania, rysuje różne ich pozycje, jedną na drugiej, jak tory wirujących wokół osi ciał niebieskich, i w tym momencie, kiedy o tym czytam, wydaje mi się rzeczą najważniejszą, ważniejszą nawet od rozważań nad pojęciami teorii Czystej Formy, ustalić natychmiast, gdzie i jak stał wtedy ten stół. Słyszę odgłos szurania po podłodze, choć „ten film” jest przecież niemy.



Papier utrwala energię pisania listów. Witkacy pisał stalówką zanurzaną w kałamarzu z fioletowym atramentem. Niektóre z listów prowadzą podwójne życie treści i formy. Zapisywane szeregi słów stają się obrazem, jakby z malarstwa Cy Twombly'ego, pismo rozwija się, pokrywa stronę, przesłania zdania przebijające przez cienką kartkę na odwrocie, pismo przeciwko pismu, na skraju czytelności. Monolog przekształca się w dialog z własnym pismem, albo z pismem zastanym, ze słowami wcześniej zapisanymi przez innych ludzi. To więcej niż palimpsesty, raczej niesłyszalna polifonia głosów, mała próba tego, czym jest poczucie formy dla Witkacego.
W tym sensie listy i fotografie Witkacego są jego innym dziełem. Naładowane myślami przedmioty przechwycone w drodze między jedną a drugą monadą, przez nas, „wdzięcznych i ciekawych lektury czytelników i widzów”, argonautów wyławiających okazy do gabinetu pamięci i osobliwości spośród resztek grawitujących w kosmosie.



Z trzeciego tomu wypisuję:
Czy dostałaś list z fotografią pokoju estety życiowego? ... Pokój „mój”, fundacja im. Sw. Witkacego, na Antołówce zawieszony moimi obrazami i kanapa z moimi poduszkami.
Ale ja, wychodząc na balkon, patrzę na martwy świat, który mnie nie cieszy. ... serce mi się ściska nieprzyjemnie, kiedy wchodzę do Twego pokoju ... lub na widok np. butów Twoich turystycznych.
... tak głupio się układa całe życie – tyle rzeczy ginie – tylu szkoda i wychodzi bolesny nonsens, a po drodze,
jak kupki gówienek, nikomu niepotrzebne dziełka.
Przez pomyłkę zacząłem pisać na „materiałach” i „tateriałach” ... (z notatek na odwrocie listu:) Czemu się pisze
i walczy o pewne idee. Egoistyczne stwarzanie podłoża umysłowego (a pośrednio i materialnego) środowiska,
w którym w ogóle można żyć społecznie, a nie siedzieć w zamkniętym pokoju przy biurku. Ale jeśli to ostatnie tylko staje się celem, następuje upadek.
Ludzi muszę widywać, bo żeby nie oni, to bym zdechł z głodu i z nudy intelektualnej ...
Teraz idę na Antołówkę na spacer istotny (tzw). ... Byłem ... w górach ... Czary były I kl.

Co to były za czary, tego dowiedzieć może się czytelnik z przypisów, które zajmują objętościowo więcej miejsca niż same listy, są czymś w rodzaju bazy danych o Witkacym i jego świecie. Tadeusz Różewicz miał powiedzieć, że przypisy zajmują go nawet bardziej niż listy.
Wedle mnie zasługują na uwagę nie tylko jako źródło informacji objaśniających czytelnikowi nieznane rzeczy, miejsca i osoby. W pewnym momencie te szczegółowe komentarze - jakby po myśli Witkacego: nic mnie nie obchodzi (prócz detalów) - zdają się usamodzielniać, przestają odnosić się tylko do Witkacego, lecz do rzeczy i ludzi „samych w sobie”, jedna historia prowadzi do drugiej, jeden szczegół do drugiego. Dowiadujemy się o znajomych i przyjaciołach, o datach urodzin i śmierci, o adresach, o losach, które przecięły się z życiem Witkacego. Przypisy to zbiór opowieści tworzących „tło zmieszane” dla listów, gdzie spotykamy inne Istnienia Poszczególne, z których każde otwiera nową historię. Poprzez przypisy „w tle” Janusz Degler nie tyle edytuje, co inscenizuje listy Witkacego, przypisami nadaje edycji formę, która ich znaczenie przenosi poza biografizm, poza zainteresowanie życiem prywatnym artysty. Jak określić tę formę? Może właśnie chodzi tu o detal, o szczegół, o chwile i sprawy w życiu Witkacego, które nagle pojawiają się na tle innych szczegółów, w równoczesnym strumieniu zdarzeń. To dobry punkt wyjścia, by pomyśleć o jedności w wielości, o Czystej Formie i o uczuciu dziwności istnienia.

Wojciech Sztaba, kwiecień 2011

S.I. Witkiewicz, Listy do żony (1932-1935), przygotowała do druku Anna Micińska, opracował i przypisami opatrzył Janusz Degler, PIW, Warszawa 2010

weitere Texte
Witkacy