Impressum

Thomas Bernhard - Spotkanie

Rozmowy z Kristą Fleischmann

 

Bernhard

Przed wielu laty, po początkowych oporach na widok gęsto zapisanych stron, na których nie widać było początku i końca zdań, odważyłem się na lekturę „Dawnych mistrzów” Bernharda
i już po paru stronach wszedłem w „mówiony” rytm jego tragikomicznych opowieści. A potem musiałem koniecznie przeczytać inne jego teksty, obejrzeć ilustrowane biografie i wywiady telewizyjne. Jeszcze pozostało mi odwiedzić wyremontowane przez Bernharda domy – gospodarstwa
w Austrii.
Teraz polscy miłośnicy Bernharda otrzymali jeszcze dodatkową pozycję w jego twórczości - szczególnego rodzaju, bo złożoną
z wywiadów telewizyjnych prowadzonych przez Kristę Fleischmann, które wydane w książce, udostępniają również wypowiedzi pisarza nie emitowane w telewizji.

Na okładce, kolorowej jak banderola na cygarach, Tomasz Bernhard przedstawiony jest jako bohater w alegorii teatru świata: z kieliszkiem czerwonego wina i kawałkiem melonu, z kostuchną z jednej i z komediantem z drugiej strony. Co by na to powiedział on, który swój ostatni, nie doszły do skutku wywiad projektował na tle pustej ściany? Może jednak ten kontrast jest i niezłym wprowadzeniem do tego, co czytelnik znajdzie między okładkami ...

Gdyż ten zbiór opinii, wypowiedzi, poglądów na życie i świat wielu będzie irytować. Bernhard jest stronniczy, rozpędza się w temacie, uogólnia, powtarza swoje kontrowersyjne tezy: o kobietach, o politykach, aktorach
i papieżu, opinie, które mogą mieć tyluż zwolenników, co i przeciwników.

Ale to dobrze, że denerwuje. Ma to być przecież spotkanie, a nie kazanie św. Bernharda czy antologia złotych myśli i prawd. Książka jest zbiorem drażniących zdań, które wpadają, nie jak ziarnko piasek ale jak wielkie kamienie w tryby maszyny do myślenia. Zdania bezkompromisowe, zdania jak młotek.

Nie interesuje go formułowanie sądów relatywizujących, ugodowych. Więc zamiast powiedzieć, że wiele rzeczy jest oszustwem, albo że oszustwa zdarzają się tu i tam – mówi: w ostatecznym rozrachunku wszystko jest przecież oszustwem. Albo: Istnieją tylko przesądy.(...) Wszystko jest negatywne, nie istnieje nic pozytywnego. (...) można porównać wszystko ze wszystkim i wszystko też równocześnie jest wszystkim. (...) Wszystko jest wymienne.( ...) od dwudziestki żyje się już w ogóle tylko wyobraźnią. (...) Wszystko jest subiektywne i naturalnie fałszywe.

Co nie znaczy, że to rzeczywistość jest zła, fałszywa, że potrzebuje korekty w naszych marzeniach. Nie – sami chcemy być oszukani, sami tworzymy rzeczywistość za pomocą pojęć, którymi wcale nie chcemy jej odkryć, lecz szczelnie zakryć. Z obserwacji tragedii - komedii ludzkiej egzystencji inscenizuje Bernhard Teatr Swiata, barokowe theatrum mundi z uciekającym przed śmiertką Jedermannem, czyli każdym w roli głównej.

Bernhard jest nominalistą, nie dowierza pojęciom. Ludzie są nie tylko zafiksowani na różne pojęcia, ale jeszcze do tych pojęć mocno przygwożdżeni. Duch, cała nadbudowa, dopiero wtedy zyskuje pewną wartość, kiedy staje się słowem, ale raczej mówionym, bo ono żyje.(...) „Otwórz buzię, zamknij oczy”, oto cała tajemnica świata.

W „Spotkaniu” odnajdziemy to, co znamy już z książek Bernharda: monolog pełen podniecenia ale i humoru, natrętnie powracające myśli, słowa i zdania, tekst zdawałoby się zapisywany jakby jednym ciągiem na zwoju papieru i dopiero po ostatniej kropce podzielony na części, bo tego oczekuje się od książki, że ma początek, środek i koniec.
Oglądane w telewizji wywiady jeszcze to potwierdzają. Bernhard rozmawia, odpowiada na pytania, ale właściwie rozmawia sam ze sobą. Milknie na chwilę, i nie czekając na następne pytanie, ciągnie dalej, skojarzenia łączą słowo ze słowem.

W gruncie rzeczy książka jest małym traktatem filozoficznym o myśleniu o świecie, czymś w rodzaju sprawozdania z seminarium, w którym czytelnik bierze udział w wygodnej pozycji obserwatora, bo Krista Fleischmann wzięła na siebie trudną rolę studentki w pierwszej ławce, której zadaniem jest zadawanie pytań.
I która zna przewrotną taktykę swego rozmówcy: W gruncie rzeczy zastawiam pułapki. (...) Pytania zadają się same przez się (...) Cały czas coś mówię, ale czym jest to, co mówię, to sam nie wiem (...), i który – kpiąc czy serio? - mówi w pewnej chwili: Chciałbym omówić wreszcie z panią jakąś poważną sprawę. – Co na przykład? – No nie wiem, to od pani musi wyjść coś poważnego.
Oczywiście te słowa skierowane są także do nas, do czytelników, którzy muszą sobie poradzić z zastawianymi przez Bernharda pułapkami, żeby wynieść z tego seminarium różne pomocne myśli do rozważenia. Np. co znaczy to zdanie: W gruncie rzeczy zawsze byłem rzeczywistym człowiekiem. Albo to o sztuce: I to właśnie jest piękne w moich książkach, że piękno w ogóle nie jest w nich opisywane, dzięki czemu rodzi się samo przez się.

Wojciech Sztaba

Thomas Bernhard. Spotkanie. Rozmowy z Kristą Fleischmann, przełożyła Sława Lisiecka, PIW, Warszawa 2010
(Thomas Bernhard - eine Begegnung. Gespräche mit Krista Fleischmann, Wien 1991, Edition S)

weitere Texte